poniedziałek, 10 listopada 2014

Prolog

Znów ten sam most.

Znów ta sama Whiskey.

Znów ten sam ból.

Znów ta sama odwaga.

Stoję na moście od 5 minut i waham się, tak jak zwykle. Staję przed barierką. Wystarczy, że się puszczę i zakończę mój nędzny żywot. Kiedy mam już się puścić słyszę głos chłopaka; donośny z lekką chrypką. Odwracam się w stronę głosu i widzę chłopaka z burzą loków na głowie, tatuażami i kolczykami. Kiedy mój i Jego wzrok się skrzyżował zobaczyłam piękne szmaragdowe oczy, lecz one nie były ciepłe, one były zimne, chłodne i tryskały złością, a Ja się w Nich zadurzyłam. Mogłam skoczyć, ale tego nie zrobiłam, bo byłam w nie zapatrzona. Zielonooki chłopak podbiegł do mnie, chwycił mnie za przed ramiona i przycisnął do barierki czym uniemożliwił mi skok, ucieczkę od Tego piekła. Pomógł przejść na drugą stronę barierek. Dopytał się mnie o adres i odprowadził mnie do domu czym uniemożliwił mi ucieczkę od Tego okrutnego świata. 

1 komentarz:

  1. Jeśli mam być szczera, a zawsze jestem, to powiem Ci, iż prolog ten jest intrygujący.. Zaciekawił mnie i w związku z tym, chcę pierwszy rozdział teraz, zaraz, natychmiast!!

    Pozdrawiam,
    Jane Volturi-Clearwater

    Ps. W zakładce "SPAM" zostawiaj mi adresy do swoich wszystkich blogów, proszę ;)

    OdpowiedzUsuń